„ Z wierszy przyciemnionych”
Przez większe uczucie do nikłego światła
mogłem uczynić wiele z nici i maszyny „Singer”
np : Skalkulować szanse na wnikliwość jednostki na pół księżyc,
rozładować ładunek ujemno-dodatni w chwili unieruchomienia promieni słońca,
spóźnić się parokrotnie na własną śmierć i być zwykłym w nie zwykłym świecie
tak oto postarzałem swoje odbicie w tafli jeziora, a ona unikała wiatru w każdej sekundzie
I ruszyłem w drogę, smakowity smak powietrza wtargnął do mego nosa. Czułem się świeżo i słonecznie. Roztarganie chmur przez silny podmuch wiatru nie przeszkadzało w wyrażaniu piękna przez mikroskopijne świetliki. To one tak malutkie od początku mego świadomego istnienia były wciąż ze mną, takie rozchichotane śmieszki, które czasem właziły w moją głowę. Od otrzymania listu, który przyniósł śnieżnobiały ptak pocztowy burek, minęło dwa tygodnie, cztery godziny, siedemnaście minut i dwadzieścia osiem sekund. I w końcu przyszedł ten dzień, przywitał mnie głośnym zdaniem
- Już czas, bez walizek, w tym czym jesteś i tym czym jesteś ruszaj. Oto daje ci blaszane pudełko a w nim : silne podmuchy wiatru, niezwyczajną parasolkę, parę przeszkód życiowych i coś, cokolwiek co sobie wyobrazisz i stworzysz. Żegnaj
I odszedł, a ja wpatrzony w puste otwarte okno trzymałem w dłoniach puszkę, na wysokości serca. Otworzyłem ją powoli i delikatnie, silny podmuch powietrza, uniósł mnie w górę i wypchnął przez okno. Tak rozpocząłem moją podróż, motyle radośnie machały skrzydełkami na pożegnanie, a ja unosiłem się wyżej i wyżej, ponad drzewa, tam gdzie wzrok nie sięga…
Stał się wszystkim i niczym, bez sens wiedział jaki ma sens, kuchenka wiedziała że ma podgrzewać, szafa wiedziała o co się rozchodzi. Wszystkie rzeczy martwe ożyły dysputami na tematy filozoficzno – moralne. Cieszyło go to bardzo, wciąż drapał się po nosie i gdybał z zegarem parowym, z czajnikiem, z widelcem, a to jak przekształcić czas w bez czas, a to jak być w przestrzeni materią nieskończoną. Na ścianach powstawały wzory chemiczne, fizyczne, matematyczne, pisano traktaty moralne, wygłaszano odczyty, przekazywano sobie ordery, medale, nagrody. Wszystko i wszyscy byli pełnią i nie pełnią, formą i pustką, cierpieniem i nie cierpieniem.
Pewnego czerwcowego popołudnia otrzymałem list.
„Słuchaj przyjeżdżaj do mnie, wydarzyła się rzecz wprost nie do uwierzenia, ta genialna myśl wszystko zmieniła, musisz przyjechać , załączam informację do podróży.
Nie bierz nic ze sobą, trasa jest swobodna i szybka. Musisz tylko wygodnie rozłożyć swój umysł na niebie, rozluźnić mięśnie, oddychać swobodnie i wzbić się jak najwyżej ponad chmury które cię otaczają. Gdy już tam będziesz, zobaczysz w oddali jasny punkt, nie sposób go nie ujrzeć, to będzie twój przewodnik.
P.S
Nie czekaj więc, nie zwlekaj, ruszaj w drogę
Do zobaczenia na miejscu”
Klamka zgrzytnęła niskim tonem i już tylko lekki podmuch wiatru osiadł na jego zaciekawionej twarzy. Stał w korytarzu z kimś, tak, tak właśnie z kimś, kto bynajmniej nie miał zamiaru pokazać się ani na centymetr.
- Przepraszam , ale doprawdy czy zechciałby pan zmyć z siebie niewidzialność ?
- To nie możliwe. Z mojej strony nic nie mogę zrobić, aby stać się czymkolwiek. Rzekł z lekką chrypką Nikt
- Jak to czymkolwiek ? nie bardzo rozumiem, musi pan być czymś, zresztą to nie w porządku. Pan mnie widzi a ja Pana nie, a to mnie nie zachwyca. Mruczał niezadowolony, pośród sterty powietrza i kurzu.
- No cóż, jest na to rada, musi mi pan nadać formę, kształt, postać, warunek istnienia, byt, cel, oraz możliwość rozwoju, ale tak naprawdę wystarczy kształt.
- Ja !, a jak ja mam to niby zrobić ?
- Proszę uformować mnie z myśli, ulepić, stworzyć to czym chce, chciałby pan abym był
- Ot tak po prostu?! a jeśli zechce żeby był pan morskim królikiem żuchwaczem, który bez wytchnienia ogląda krajobrazy, gubiąc przy tym czasami chmurki uszne.
- Proszę ?!
- Nie nic, tak mi się przewróciło w mowie
- To jak ?!
- No nie wiem, hmm...Podrapał się po bujnej blond czuprynie, to niech pan będzie, hmm.... a gdyby pan stał się wszystkim !
- Wszystkim ?
- Tak wszystkim, teraz jest Pan Nikim Nikogo, może w druga stroną
- Ale wtedy równocześnie musiałby być i niczym i czymś, jak wszystko to wszystko. Parasolką i kwiatem, drzewem i ....
- Genialne ! wprost Genialne, nada Pan sens rzeczom i przestrzenią, wyśmienicie, doskonale
- Nie rozumiem ? zadrżał, tak jakby zimno wpłynęło do jego wnętrza nicości
- Och to nic, zrozumie Pan
hmm coś skrzywiło się w dłoni, zastanowienie ? obok mruczało krzesło, a na ścianie cienie przypatrywały się gęsto, dziwnym materiom.
chosenone | krzysik | sexyfoodzone | krytyka | kalinafoto | Mailing